Ponieważ rzadko tu ostatnio bywam postanowiłam przypomnieć Wam bardzo wakacyjny tekst sprzed roku. Może tym razem weźmiecie go sobie bardziej do serca 😛 Jeśli komuś ten tekst pomoże – super! Jeśli ktoś czegoś nie zrozumiał – zapraszam do wyjaśnienia kwestii w wiadomości prywatnej.

Nikt nie wybiera się na wakacje bez aparatu, choćby takiego w telefonie. Przywozimy niesamowite ilości zdjęć i trochę się dziwimy znajomym, że nie pałają potrzebą obejrzenia tych 3000 fotek z wycieczki… Z pierwszego dnia wycieczki 😉 Prawdę mówiąc nam samym też się ich wszystkich nie chce przejrzeć, chociaż tak bardzo sobie obiecywaliśmy, że tym razem, zaraz po powrocie do domu, zrobimy porządki i ostrą selekcję. Ale… Przy takim nawale materiału – do selekcji zwykle nie dochodzi nigdy. Nigdy nawet nie zadamy sobie trudu obejrzenia („przelecenia”) ich wszystkich od początku do końca. A przecież można inaczej! Poniżej parę rad o tym, jak robić lepsze, bardziej wartościowe zdjęcia i w zdecydowanie mniejszych ilościach po to, by potem jeszcze długo cieszyły nas a naszych znajomych nie wprawiały w śmiertelne znużenie.

1. Kolejny zachód słońca nad morzem. Są takie rzeczy i zjawiska, które już nie powinny być fotografowane po amatorsku. Raz: dlatego, że jest ich tak dużo, że nie wniosą nic ani do naszego domowego archiwum ani do Panteonu Fotografii. Zwykle na dodatek są kontekstowo bardzo do siebie podobne: zachód słońca nad Morzem Bałtyckim wygląda dosyć podobnie jak ten nad Morzem Północnym 😉 Dwa: większość amatorskich zdjęć nie oddaje nawet połowy piękna tego zjawiska! Kolory wyblakle lub za ciemne, za wysoki kontrast, wypalone białe plamy – nic tu nie ma z piękna, które ukazało się naszym oczom. Jeśli wyjdzie nam marne zdjęcie – z czasem tylko tak marnie będziemy to wszystko pamiętać. Czasem lepiej zostawić aparat w kieszeni i nacieszyć się chwilą tak po prostu – zapamiętać ją oczami i sercem… I nie psuć pamiątki zdjęciem 😉

2. Ale jeśli już uparliśmy się na to morze i na ten zachód słońca – zawsze możemy spróbować spersonalizować zdjęcie: dodać do pejzażu siebie lub osobę towarzyszącą. W przypadku zdjęć amatorskich zwykle jest atrakcyjniej, gdy na zdjęciu są ludzie.

IMG_0090a  IMG_1912a - Kopia  IMG_0129a

3. No dobrze, to mamy na zdjęciu już morze, piasek i jakiegoś ‚mnie’. To jak to teraz ująć, żeby było dobrze? Na pewno kilometr piasku pod nogami i kilometr morza z niebem nad głową to słaby pomysł 😉 Skoro już mamy mieć na fotografii człowieka, to niech nam zajmie co najmniej 1/3 kadru. Żeby potem autor zdjęcia nie usłyszał: „a gdzie ja jestem na tym zdjęciu?”

IMG_0085a IMG_0060a

4. Fotograf stoi gotowy do naciśnięcia spustu migawki, słońce pięknie zachodzi za naszymi plecami – czas na nas, to znaczy: co zrobić ze sobą, żeby było fajnie? Skrajność pierwsza: „baczność / spocznij”. Tak NIE robimy! NIE stajemy z rękami opuszczonym wzdłuż ciała, głową na wprost i nogami na baczność względnie jedną na „spocznij”. Wykrzesujmy z siebie trochę fantazji! Zarzućmy bluzę na ramię, skrzyżujmy nogi (ciężar ciała na jednej z nich), albo zawadiacko włóżmy ręce w kieszenie, unieśmy jedno ramię do brody, zróbmy cos sexy, coś wesołego, mamy przecież we krwi fantazję ułańską a wstydzimy się otworzyć do zdjęcia, które potem głównie my sami będziemy oglądać?

IMG_9929a IMG_9441aaa

5. Głupia mina – skrajność druga. Wiem, że ciężko jest się ładnie uśmiechnąć na zawołanie, ale głupia mina do zdjęcia, to droga na skróty i do nikąd, bo zwykle jest po prostu głupia. Będzie nas śmieszyła pierwszych parę razy. Zwykle tylko nas – nikogo więcej. A po czasie i nam samym się znudzi. A po kilku latach, gdy z sentymentem wrócimy do tych zdjęć – nagle się okaże, że z całych wakacji 2015 nie mamy ani jednego zdjęcia, na którym wyglądamy dobrze, albo chociaż normalnie. A uśmiech jest zawsze w cenie i zawsze na czasie i zwykle sprawia, że zdjęcie zyskuje +10 do atrakcyjności. A jeśli nie łatwo Ci uśmiechnąć się do zdjęcia – proponuję stanąć przed lustrem i poćwiczyć. Ale nie taki pusty, sztuczny uśmiech, lecz spojrzeć sobie prosto w oczy i pomyśleć „kurcze… lubię Cię babo/gościu” i uśmiechnąć się do siebie tak, jakbyście posyłali uśmiech ukochanej osobie. Albo ostatecznie możecie sobie wyobrazić tę ukochaną osobę przed Wami i tak się do niej uśmiechnąć. A jeśli to właśnie ona stoi za aparatem – macie stanowczo ułatwione zadanie :) A uśmiech zawsze jest w cenie! :)

Kopia IMG_0820 IMG_6743aaa

6. Nadmiar atrakcji. Pamiętajcie, że co za dużo, to niezdrowo. Na zdjęciach – również. Jeśli będziecie chcieli zrobić zdjęcie sobie, pomnikowi Kopernika i bramie wjazdowej do zamku jednocześnie, to… Nie zrobicie dobrego zdjęcia żadnemu z tych elementów. Naprawdę dużo lepiej i bezpieczniej skupić się na jednym temacie, niż tworzyć odbiorcy (z czasem również sobie samemu) informacyjny chaos. Nie zapominajmy, że pamięć lubi plątać figle i po 10 latach możemy nie pamiętać o co chodziło nam w danym kadrze: czy o zamek, czy o park, czy o nas samych, czy o to w końcu, że z plecaka wystaje głowa maleńkiego kotka 😉

IMG_0041aaa IMG_9863aaa

7. „Uśmiechnij się do mamusi.” Czyli podstawowy błąd przy portretowaniu dzieci. W zasadzie najlepsze zdjęcia dzieciom robi się nie przeszkadzając im: podczas ich zabawy, zajęcia, zanurzyć się w ich świat, nie ingerować, nie odrywać, nie przeszkadzać. Dlatego fotografowanie dzieci jest takie trudne – polega w równym stopniu na dobrym portrecie, co na reportażu. Zapewniam, że efekty takiej współpracy są o wiele ciekawsze, niż standardowy, wymuszony uśmiech z oczami wpatrzonymi prosto w obiektyw. Ale o tym napiszę niedługo oddzielny tekst :)

_MG_2544 _MG_5416

8. Słów parę o wbudowanych lampach błyskowych: Na początek – lampa błyskowa w dużych pomieszczeniach? NIE. Zasięg typowej lampy w aparacie to 3-5 metrów (na tej przestrzeni świeci prawidłowo). Wszystko, co bliżej – będzie prześwietlone i wszystko, co dalej, będzie niedoświetlone albo wręcz ciemne. Większość aparatów nie dysponuje lampami o większej mocy. Czyli sklepienia katedry w Notre Dame sobie nie rozświetlimy 😉 Możemy spróbować zwiększyć czułość (ISO) – o ile tylko nasz aparat na to pozwala – ale bądźmy wtedy przygotowani na szumy (kolorowe kropeczki), które często bardzo psują efekt i zakłócają odbiór zdjęcia. Jednak nawet w tym momencie zdjęcie może okazać się do uratowania: wystarczy je zamienić na czarno-białe i… zamiast szumu mamy piękne ziarno! :)

IMG_0604 ok ludzie IMG_6726aaa

9. Lampa błyskowa w nocy. Ponownie – należy pamiętać o odległości na jaką będzie w stanie zaświecić nam lampa. Jeżeli na pierwszym planie stoją bohaterowie zdjęcia a gdzieś tam w tle znajduje się zabytkowy most, to mostu na zdjęciach nie będzie widać. Zwykle nawet wtedy, gdy jest podświetlony własnymi światłami. Czas naświetlania zdjęcia przy lampie błyskowej mieści się gdzieś między 1/160 a 1/100 sekundy – jest to raczej za mało, by móc zarejestrować słabe światła w oddali. Pamiętajmy, że aparat to nie jest ludzkie oko! Nie akomoduje światła w taki sposób, jak my to robimy. Do tego, by zdjęcie zostało w kiepskich warunkach oświetleniowych prawidłowo naświetlone zwykle potrzeba sporo gimnastyki na wyższym szczeblu.

10. Znajdź coś nowego – choćby nową perspektywę, nowe spojrzenie. Przypuszczalnie tam, gdzie teraz jesteś, było już wcześniej mnóstwo ludzi i każdy z nich zrobił tam już parę fotek, z których co najmniej połowa krąży po Internecie. Czy potrzebne jest kolejne takie samo zdjęcie? Wiem, że to Twoja pamiątka i to Ty będziesz ją potem oglądać. Ale nawet Tobie samemu sprawi większą przyjemność wtedy, gdy będzie tak bardzo Twoje, bo zupełnie niepowtarzalne. Czasem nie trzeba wiele – czasem wystarczy przesunąć się o parę centymetrów, schylić się lub zupełnie położyć, by oglądana już tyle razy perspektywa nabrała zupełnie nowego znaczenia i zrobiła zupełnie nowe wrażenie.

IMG_6358plus

11. Przemyśl kadr. Nie wymagam tutaj fachowej wiedzy na temat kompozycji obrazu. Ale zanim naciśniesz spust migawki, spójrz jeszcze raz na wszystkie elementy na zdjęciu, sprawdź poszczególne plany – czy wszystko Ci się podoba? Może warto przesunąć się trochę w bok, lub przesunąć osobę fotografowaną, by w kadrze nie było znaku zakazu zawracania, albo drutów wysokiego napięcia, że o koszu z wysypującymi się z niego śmieciami nawet nie wspomnę!

12. Poczuj klimat miejsca. Pstrykanie fotki dziewczynie, która wypina biust i robi dziubek w nawie głównej katedry Św. Wita w Pradze jest…. słabe no… Przyznajcie sami… Innym prawem rządzi się Park Tivoli w Kopenhadze a innymi Bazylika Św. Piotra na Watykanie. Może przywołując budowle sakralne mocno zawężam rozumienie pojęć, ale przecież inaczej zachowujemy się na imieninach nobliwej osiemdziesięcioletniej cioci Zosi a inaczej na meczu piłki nożnej nawet na uświęconym Stadionie Narodowym. Wspaniale jest umieć odnaleźć nastrój właściwy dla danego miejsca i oddać go trafnie na zdjęciu. Nie przeczę – nie lada sztuka! Ale… nawet próbować warto! :)

IMG_6042aaa IMG_6014bbb

13. Rada postprodukcyjna 😉 Miej porządek na dysku. Od razu. Przy zgrywaniu. Katalog: rok; folder: wakacje; podfolder: Berlin. Będzie Ci nie tylko łatwiej odnaleźć właściwe zdjęcie, ale również szybciej wrócisz do całego folderu. A im mniej zdjęć w nim będzie – tym chętniej je przejrzysz. Nie rób tego, co notorycznie robi Mój Mąż: zgrywa wszystko na pulpit, a gdy brakuje Mu już miejsca, tworzy folder „stary pulpit”, wrzuca tam całość i zaczyna zapełnianie od początku. A potem ma istną „incepcję”, gdy ścieżka dostępu do pliku wygląda tak: Pulpit – > stary pulpit – > stary pulpit – > stary pulpit…
Że nie wspomnę nawet o osławionym już „tutaj prawda zgrywałem”… 😉

Wakacje już w połowie za nami. Sprawcie przyjemność samym sobie i mnie również i przywieźcie NIEWIELE za to bardzo ładnych zdjęć z tych wszystkich wspaniałych miejsc, w których będziecie. Będę śledziła Wasze postępy na tablicy z aktualnościami. Powodzenia!

I pamiętajcie! Jakiekolwiek zdjęcie robicie – róbcie je z głową, czyli świadomie. Rzadko kiedy dobre foty wychodzą przypadkiem! :)