Cóż mam powiedzieć …? Lubię Anię. Lubię na nią patrzeć, jej słuchać, śmiać się z nią i wzruszać. Lubię z nią rozmawiać poważnie i niepoprawnie się wygłupiać. Lubię pływać kajakiem i słuchać konferencji. Dzielić się z nią tym, co mam najlepszego i tym, co we mnie najgorsze. Nasze spotkania są zwykle mieszanką tego wszystkiego. Tym jednak razem skupiłam się na patrzeniu. Patrzyłam więc na nią i patrzyłam… i oto, co wypatrzyłam:

„Moja pustynna inna Anno
Jesteś miłością lotnych piasków
Drogi przede mną, drogi za mną
Są snem, który z pragnienia zasnął
Boję się tylko bestii smagłej
Czarnego cienia czerwonych słońc
I śmierci z przesilenia nagłej
Bo w miejscu trwam jednako chcąc
Nie boję się błękitnych burz
Bo z mą miłością piorunem ranną
Idę wśród twych piaszczystych wzgórz
Moja pustynna inna Anno”
[Jonasz Kofta, Rondo IV]

Malowała do sesji: Joanna MakesArt
Wspaniałego pola do popisu udostępniło Lago Cafe & Restaurant
I muszę Wam powiedzieć, że tak, jak zwykle układam foty od najlepszych do takich średnich – standardowych „chłytem martendidodym” – najlepsze na początek a potem coś do upchnięcia ;), tak tym razem zostawiam je w kolejności chronologicznej, bo wszystkie są takie, że po prostu…. ach…. i tylko każde na swój sposób :)