5 razy! Tak, to mój nowy rekord! 5 razy ryczałam na tym ślubie: raz na błogosławieństwie, raz na samej ceremonii, raz na pierwszym tańcu, potem jeszcze na podziękowaniach dla Rodziców i… jeszcze gdzieś w międzyczasie 😉 Nic nie mogłam na to poradzić 😛 Było tak pięknie. Dosłowne „love is in the air”. Znam Natalię już od jakiegoś czasu – poniekąd została twarzą Fotografki przez swoje kolejne sesje: zimową, wiosenną i jesienną. (Letnia jeszcze w przygotowaniu 😉 ). Polubiłam ją od pierwszego wejrzenia. Marka z resztą też. Gdy się na nich patrzy to po prostu widać i czuć miłość :) W dniu ślubu też to było widać. Ona tak pięknie patrząca na Niego. On wzruszony Jej wzruszeniem… I nie tylko między Młodymi tak było. Również między ich Rodzicami, między ich rodzeństwem, całymi rodzinami. I w ten sposób uświadomiłam sobie po raz kolejny: piękny ślub to nie piękna suknia, ani piękne auto, ani stylowy bukiet. Piękny ślub to po prostu PIĘKNE EMOCJE… I za to właśnie Wam Natalio i Marku bardzo baardzoooo dziękuję :*